.archiwum
Kredytowanie zakupu
Serwis Skuterów
Zlot motocykli - Giżycko 26-29.07.07
Przechowalnia skuterów
Zapraszamy do Bytomia
Vespa S piękno i tradycja
Plener z Vespą LX
Trochę o MP3
Nowe stoisko w M1 Bytom
Już jest! Peugeot Speedfight 3
Galeria skutera Malaguti MADISON 3
Wyścigowe modele na Start
Targi MotorBikeExpo w Chorzowie
Nowa dostawa Modeli Motocykli
Chorzów, Powstańców 24
Rowery Elektryczne w ofercie SkuterDlaCiebie.pl
Przechowalnia skuterów, motocykli i opon
Nowe Skutery BENZER już u nas!
Zamknięcie punktu w M1 Czeladź.
Motor Bike Show Central Europe by Pirelli 2010
Targi MBS by Pirelli 2010 - Relacja
Oferta odzieży firmy BERING.
SkuterDlaCiebie.pl na kolejnych targach w tym sezo
A my na to ...
Benzer 2010 - Nowe modele na rynku.
  .news » NEWS » Targi MBS by Pirelli 2010 - Relacja
Targi MBS by Pirelli 2010 - Relacja

Zgodnie z naszym wcześniejszym zaproszeniem, w dniach 12-14 Lutego 2010 w hali Expo Silesia w Sosnowcu odbyła się impreza Motor Bike Show Central Europe 2010 by Pirelli.

Tak jak zapowiadaliśmy, zespół SkuterDlaCiebie.pl pojawił się na targach w charakterze wystawcy zajmując powierzchnię blisko 220m2
Trzy nasze stanowiska zaopatrzone w 30 skuterów najlepszych marek (Vespa, Gillera, Piaggio, Peugeot), Quady, Kaski, Odzież motocyklową oraz modele motocykli wzbudzały nie małe zainteresowanie odwiedzających.
Targi te były okazją do rozmowy na tematy związane z pasją, która Nas wszystkich łączy.

Za wspomniane zainteresowanie Dziękujemy.
W razie potrzeby lub pytań zapraszamy do kontaktu: biuro@skuterdlaciebie.pl

Galeria




Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Foto1

Artykuł autorstwa:
Łukasz "Boczo" Tomanek
www.scigacz.pl
W weekend, w który odbywały się targi MBS pogoda nakazywała raczej siedzieć w domu otulony kocem i oglądać seriale, ale mimo to na miejsce przybyło wielu rządnych motocykli.

Spełnione nadzieje
Od kilku lat ta impreza prezentowała niezły poziom organizacji i zawartości. W tym roku także nas nie zawiodła. W weekend, w który odbywały się targi MBS pogoda nakazywała raczej siedzieć w domu otulony kocem i oglądać seriale. Śnieżne zamiecie nie powstrzymały jednak zainteresowanych motocyklami, których na miejsce przybyło sporo. Zaraz po wejściu do hali Expo wszelkie obawy, że będzie to kiepski event na miarę Motor Bike Expo w Chorzowie z zeszłego roku, zostały rozwiane. Hala wystawiennicza Expo jest doskonale przystosowana do dużych, targowych imprez, a że w tym przypadku była wypełniona motocyklami, może tylko cieszyć.

Grube ryby
Zaraz po przekroczeniu drzwi wejściowych na halę uwagę przykuwały dwa stoiska na których zobaczyć było można maszyny BMW i Honda. Warto odnotować, że na Śląsku nie było ekspozycji importerów generalnych na Polskę. To miał oczywisty wpływ na rozmach stoisk. Motocykle wystawiali lokalni dealerzy, ale i tak było na co popatrzeć. Bawarczycy pokazali to, co mają najlepsze. Najbardziej oblegane były egzemplarze S1000RR, który został już przez nas ujeżdżony na torze Portimao. Oblegający nieco się szokowali, gdy poznali cenę pakietu zawierającego ABS i kontrolę trakcji (prawie 5000 zł), ale warto w to zainwestować. Drugim popularnym modelem było mocarne K1300R i co ciekawe, podobnie jak w przypadku S1000RR można było bez problemu umówić się na jazdę testową. Równie dużym zainteresowaniem cieszyły się flagowe enduro, R1200GS (w tym także nowy model z rozrządem DOHC) i F800GS i jeśli ktoś miał akurat ubrane odpowiednio wysokie spodnie, mógł się do owych maszyn przysiąść. Tak, przysiąść. Nie było, tak jak w Chorzowie, zakazu siadania na sześcioletnich motocyklach.

Tuz obok, Honda kradła uwagę zwiedzających i udawało jej się to doskonale. Działo się tak za sprawą gwiazd sezonu 2010 - VFR1200F oraz VTX1300CX Fury. Do obydwu sprzętów dorwać było się strasznie trudno. W przypadku Fury zauważyłem ciekawą rzecz. Wokół niej nie kręcili się jedynie ubrani w czarne skóry, wytatuowani maniacy customizingu, ale też ludzie „normalni”, żony, dzieci, nawet babcie i dziadkowie. Cóż, Hondzie nie można odmówić uroku, a że swoją customową, radykalną aparycją może, a wręcz musi się podobać. Czar nieco pryska, gdy odkryje się, jak wiele elementów, w tym pokrywy zaworów (!) wykonanych jest z plastiku. W sprzęcie za ponad 50 tys. złotych, aspirującym do miana najlepszego fabrycznego motocykla customowego to tworzywo powinno zostać użyte z umiarem lub wcale. Podobną sensację wzbudzała oczywiście VFR1200F i z zasłyszanych komentarzy mogę wywnioskować, że w dalszym ciągu spora część ludzi nie może się pogodzić z nie przejęciem schedy po sportowej 800-tce, ale pójściem w stronę ciężkiego, szybkiego turystyka.

Niedaleko pomarańczowego namiotu Wielkiego Skrzydła zasiedlił się dealer Yamahy i tutaj hitem mógł być tylko jeden motocykl. Liczba ludzi wokół V-Maxa  nigdy nie spadała poniżej dwudziestu, a kolejka do usadzenia się w siodle wyglądała, jak te przy kasie PKP. Jednak to, co działo się przy stanowisku Ducati przypominało parking przed Media Marktem w dzień bez VATu. Na obrotowej podstawie wdzięki prezentował Streetfighter, prawdopodobnie najczęstszy obiekt zdjęć tej imprezy. To samo można powiedzieć o pannach pozujących w obcisłych skórach pannach na Moto Guzzi. Pracownik salonu Ducati zapewniał nas, że wiosna ma przyjść już za tydzień i że w końcu będzie można przegonić sprzęty, ale jakoś nie chce mi się mu wierzyć. Warto dodać, że na miejscu można było wypełnić formularz zgłoszeniowy na jazdy testowe, co wielu czyniło, bo oprócz Streetfightera, do tego celu przewidziane były 1198, GT czy Monster 1100. Idziemy dalej i widzimy spore stanowisko Rometa, co akurat nie jest zaskoczeniem, bo to dość prężnie rozwijający się koncern. Uwagę przykuwał prototypowy model Division 249, a o jego prototypowości informowała kartka, że nie można go dotykać.

Solidne stoisko przygotował dealer Triumpha, choć dla mnie osobiście zaskoczeniem i rozczarowaniem był brak hitu z Hinckley na 2010, wielce prawdopodobnego miażdżyciela V-maxa – Rocketa III Roadstera. Na otarcie łez – plakat i pozostałe modele Triumpha: Daytona 675 , Bonneville, Speedmaster, nowy Thunderbird, Speed Triple i Street Triple. Jak nie trudno się domyślić, największą popularnością cieszył się turystyczny parowiec Rocket III Touring, stale będący w obiektywach.

Fabryczne = złe
Absolutnym hitem tej imprezy było stanowisko, a raczej pół hali Expo, z customami. Znajdowały się tam one z okazji Pierwszych Mistrzostw Polski Motocykli Customowych, które rozgrywane były w trzech kategoriach: street fighter, custom i best painting. Dla kogoś, kto kocha takie rzeczy, ogromna powierzchnia wypełniona najlepszymi motocyklami customowymi była jak wizyta w Arkadii. Pośród nich nie mogło zabraknąć stałego bywalca dużych imprez motocyklowych i pasów startowych, czyli Szajby i jego doładowanej Hayabusy. A propos customów, to w dalekim zakątku sali na stanowisku , którego wizytówką był pomarańczowy drag bike z tylną oponą szerokości trzech metrów, stały sobie obrazy przedstawiające bardzo ładne motocykle i bardzo ładne panie na nich się wijące. Co prawda można było kupić sobie jedynie kalendarz z nimi, ale na pytanie czy można nabyć takie cudeńko w ramie usłyszałem, że negocjacje należy prowadzić z szefem i że zaraz przyjdzie. Customy zdominowały tą imprezę bez żadnych kompromisów.

Hot stuff
Targi motocyklowe bez pięknych dziewczyn są jak Mac Gyver bez scyzoryka, to nie podlega dyskusji. MBS 2010 również pod tym względem nie zawiódł. Najpopularniejsza była chyba panna z Pirelli, przechadzająca się po hali z wielkim, żółtym parasolem i w proporcjonalnie mniejszej sukience. Nie dało się nie zabrać ulotki z promocjami opon. Pięknych kobiet może nie była cała armia, ale te, które były, u brzydszej części publiki stale intensyfikowały ochy i achy. Na stoisku Ducati nie wiedziałem czy patrzeć się na Streetfightera czy na dwie dziewczyny na Gutkach. Pomarańczowa Electra CVO z siedzącą na niej dziewczyną zwróciła moją, ale pewnie nie tylko moją uwagę. Obok niej podejrzanie często czaił się siwiuteńki dziadek z plikiem katalogów w ręku.

Refleksje i obiekcje
Motor Bike Show 2010 to kawał przyzwoitej imprezy motocyklowej. Nieco brakuje mu do wystaw Warszawskich, ale południe naprawdę nie ma się czego wstydzić. W zasadzie każdy mógł znaleźć coś dla siebie i nie mówimy tu tylko o motocyklach. Oprócz rzeczy oczywistych, czyli ubrań, kasków, części etc, podziwiać można było np. samochody BMW lub zupełnie oldschoolowe maszyny na stanowisku AC Oldtimer. Perełka jednak ukryła się na skraju hali, w stoisku Aerografa. Legenda legend, czerwony Ford Mustang z białymi pasami olśniewał w typowym dla odrestaurowanych, amerykańskich muscle carów stylu. Na targach nieobecne były Suzuki i Kawasaki, co trochę dziwi, ponieważ niedaleko Sosnowca znajduje się dwóch dealerów Suzuki, a zieloni mieszczą się w tym samym salonie, co Ducati, które na targach obecne było. Zgromadzoną gawiedź wkurzał festyniarski spiker, zmuszający dzieci do układania wierszyków o skuterach, ale na szczęście nie robił tego non stop. Motor Bike Show 2010 można uznać za udaną imprezę, która zawierała wszystko to, co zawierać powinna. Pomimo ataku zimy (tak, byliśmy zaskoczeni) warto było ją odwiedzić.

Więcej: